Etiopia- Addis Abeba

Porąbało Cię! Do tych dzikusów!!!- brzmieli moi znajomi, którym zdradziłem cel mojej kolejnej podróży. Właśnie Ci dzikusy byli dla mnie podczas tej wyprawy najważniejsi. To właśnie tu w Etiopii do dziś żyją najbardziej prymitywne plemiona Afryki. Mursi, Hammerowie do dziś kultywują swoje niejednokrotne krwawe rytuały. To chciałem w końcu zobaczyć! Pamiętam jak oglądając programy Wojtka Cejrowskiego o plemionach Mursi moi uczniowie krzyczeli- ale to okropne, tak znęcać się nad tymi dziewczynami- mowa oczywiście o nacinanych wargach u młodych dziewcząt i wkładaniu im glinianego krążka. Chciałem nie tylko zobaczyć te kobiety co również zdobyć taki krążek. Dziś w swoim domu mam ich aż  trzy sztuki- wszystkie jako pamiątki od owych kobiet.

Moja podróż z zimnego Krakowa przez słoneczny Rzym i Kair do Addis Abeby minęły stosunkowo szybko mimo kilkugodzinnych stoperów na przesiadkę. Z lotniska udałem się taksówką do zarezerwowanego przez bloking.com hotelu- niestety na południowych obrzeżach miasta. Już po opuszczeniu obszaru lotniska widać było biedę tego państwa. Ale postęp też było widać- tramwaje i autobusy i…metro naziemne.  Jeszcze niedawno w telewizji pokazywano obraz ludzi umierających na ulicach, dzieci z wydętymi brzuszkami z głodu. Dziś te obrazy można schować do lamusa. I kobiety i mężczyźni ubrani w europejskie, choć stare (pewnie z second hand) ciuchy. Brudno- sterty śmieci. Duża cześć miasta rozkopana- doprowadzają wodociąg. Na chodnikach etnicznie ubrani handlarze sprzedają owoce, ciuchy, herbatę i dewocjonalia. Ulica jak i cała dzielnica w której zlokalizowany był mój hotel bardzo nieciekawa. Tu zatrzymywały się liczne ciężarówki na dotankowanie z plastikowych kontenerów ropy (jak ciężarówki wyjeżdżały do góry to nie było nic widać na kilkadziesiąt metrów od czarnych spalin) i załatwienie potrzeb fizjologicznych kierowców prosto do przydrożnego rowu. Brama wjazdowa do hotelu pilnie strzeżona była w ciągu dnia przez policję a wieczorem zamykana na wielką metalowa kłódkę. Do centrum miasta chodziłem na piechotę wodzony wzrokiem mieszkańców. Biały wśród ciemnoskórych. Raz odmówiono mi wejścia do miejscowego busa bo biali mają sobie jechać taksówką- bus to środek lokomocji- oczywiście najtańszy ale i najgorszy jest dla stałych, biednych mieszkańców. Na zawyżone stawki taksówkarzy nie było mnie stać. Szedłem więc na piechotę. Od spalin w samym centrum Addis Abeby, na chodniku wśród tłumu ludzi,  zwymiotowałem- przyszło to tak nagle, że nawet nie zdążyłem dolecieć pod mur; zanim dokopałem się na dno plecaka do chusteczek żeby to jakoś uprzątnąć, miejscowe wygłodniałe psy wylizały moje żygawiny do cna tak, że płyta chodnika lśniła- i masz- pomyślałem, jak w taki łatwy sposób przyczyniłem się do czystości miasta, którego ulice miejskich oczyszczarek nie widziały od miesięcy, przynajmniej w tym miejscu.

Na największym targowisku Afryki- Mecatorze próbowano mnie okraść bardzo klasycznym opisywanym w przewodnikach sposobem. Specjalizują się w tym procederze chłopcy lub młodociani mężczyźni. Pierwszy sposób to na litość turysty: chłopak specjalnie idąc przed tobą zatrzymuje się nagle a ty wpadasz na niego; w czasie gdy go przepraszasz kolejny za tobą wyciąga ci z kieszeni komórkę, dokumenty itp. Drugi sposób to „super oferta”; chłopak pokazuje turyście przykryty koszyczek, że w nim jest coś niezwykłego; zaciekawiony turysta nawet się nie spostrzeże gdy w tym samym czasie z jego kieszeni torebki znikają rzeczy. Ja doświadczyłem tego drugiego sposobu, jednak oczytany wcześniej od razu złapałem chłopaka za rękę, który już dosięgał do mojej przedniej kieszeni spodni gdzie trzymałem komórkę. Zacząłem po polsku drzeć się „Policja”- chłopaki uciekali, aż się kurzyło. W Etiopii nie notuje się groźniejszych przestępstw na turystach takich jak zabójstwa, uprowadzenia za to pospolite jest okradanie. Na Merkatorze wśród licznych uliczek można kupić niemal wszystko od owoców i warzyw poprzez ubrania, dewocjonalia po sprzęt RTV. Jedna z alejek specjalizuje się w sprzedaży czuwalniczki jadalnej popularnie nazywanej Czat! Żują ja niemal wszyscy mieszkańcy tak jak liście koki w Boliwii. Czat jest gorzki ale dodaje witalności, choć na mnie mocnej podziałała mocno słodzona i gęsta etiopska kawa. Etiopczycy Czat żują głównie na spotkaniach towarzyskich w domu, gdzie zaproszeni goście obrywają zielone liście i żują je przez kilka godzin uzyskując papkę, która potem wypluwa się na ziemię. Żeby zmyć goryczkę wielu mężczyzn udaje się potem do tej abet, miejsca w którym można skosztować miejscowego alkoholu, niedostępnego w żadnych barach w Etiopii- teju. Alkohol ten to sfermentowana mikstura na bazie miodu i cukru; podawany jest w szklanych literatkach; mocny trunek, który mi nie przypadł do gustu ze względu na swój zasłodzony smak (miejscowi kazali mi za jednym zamachem wypić całość a widząc moje wybałuszone oczy „po” śmiali się na całego. Za drugą literatkę podziękowałem. Po drodze do hotelu opróżniłem hektolitry śliny plując gdzie popadnie). Co do kawy to w Etiopii- dużo łatwiej jest dostać miejscową zielona herbatę niż słynną na całym świecie a zbieraną w Etiopii Arabicę. Ja nie kupiłem ani jednej paczuszki bo mimo moich poszukiwać ani w sklepach ani na targu jej nie znalazłem.                                                                                                                                       W Addis Abebie warto zajrzeć do Muzeum Narodowe Etiopii. To tu w szklanej gablocie spoczywają szczątki Naszej Matki Homo Sapiens przed 3,4 mln- Lucy- dla Etiopczyków- Dinquinesh co w ich języku oznacza po prostu „Tyś jest Piękna”. Czaszka i fragmenty kości ułożone w szkielet człowieczy są jedynie kopią ale i tak robią ogromne wrażenie. W pozostałych oszklonych gablotach zobaczyć możemy szkielety innych gatunków człekokształtnych.                                                                                                                                 19 styczeń to mój dzień imienin a dla Etiopczyków to ważne święto religijne- Trzech Króli. Całe miasto przygotowuje się do procesji w której uczestniczą tysiące ludzi. Ulice wystrojone są w barwy narodowe Etiopii. Szkoły, zakłady pracy, kluby sportowe, kluby artystyczne tańczą wyćwiczone układy choreograficzne; inne grupy śpiewają, rzucają kwiaty; inni machają wstęgami; młodzi mężczyźni walą z całej siły w bębny.  Niemal jak w karnawałowym kondukcie. Za tym bawiącym się orszakiem podąża sześciu sztywnych, grubych, wybieranych na biało arcypatriarcha Kościoła Etiopskiego. Ludzie śpiewają, niektórzy tańczą! Ten kościół też mi się podoba- bo żyje, bo jest swobodny, bo płynie z ducha i serca.

2 thoughts on “Etiopia- Addis Abeba

  1. Unquestionably believe that which you stated. Your favorite reason seemed to be on the
    net the easiest thing to be aware of. I say to you, I definitely get annoyed while
    people think about worries that they just do not know
    about. You managed to hit the nail upon the top as well as defined out the whole thing without
    having side effect , people could take a signal.
    Will likely be back to get more. Thanks

    1. Yes, eee, Israel is just enforcing building codes. How can anyone argue with that? Of course, let’s not mention that Israel dos2n&#8e17;t grant Palestinians building permits and also doesn’t bother to enforce building codes when it comes to illegal settler construction. It doesn’t take a lawyer to understand what is happening. The racism and hyprocracy are obvious to anyone who is not smoking Ziocaine.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *